Czasówka
Szczegóły wycieczki:

W sobotę Dominik rzucił pomysłem wyjazdu na Żar. Ja byłem jak najbardziej na “tak”. Umówiliśmy się na 9 rano w Międzybrodziu jak dla mnie trochę wcześnie ale udało mi się punktualnie pozbierać (choć niepunktualnie dojechać). W nocy dość mocno wiało, Dominik nawet zastanawiał się czy jest sens jechać, ale rano było już znacznie spokojniej. W ogóle pogoda w tym roku w grudniu przypomina raczej marzec albo i kwiecień wiatr halny który wieje od kilku dni w prawdzie przynosi w prawdzie wysoką temperaturę i ładną pogodę ale i uprzykrza jazdę rowerzystom mnie w niedziele do tego stopnia, że kiedy tylko skręciłem na południe miałem wiatr w twarz i na miejscu zbiórki zameldowałem się z 10 minutowym spóźnieniem. Podjazd szedł ciężko (wszak świeżo po świętach) , ale w miłej atmosferze i nawet się nie obejrzałem a byliśmy na szczycie.
Na szczycie
Dominik na Żarze
Podziwiam Dominika mnie ciężko było podjechać na Żar w niedzielę a on przyjechał przez Przegibek i jeszcze tamtędy wracał ja wybrałem wariant najprostszy z możliwych czyli przez Czaniec. Fanie było znowu razem pokręcić. Do następnego razu.
Wpis zaległy, przedświąteczny jeszcze. Urlop przymusowy pełną gębą. W korporacji zarządzono, że cały urlop należy wykorzystać do końca roku, no to mnie zostało jakieś 7 dni do zużycia, dlatego jeszcze przed świętami przyszło mi cieszyć się urlopem. Urlop w pracy nie zwalnia niestety z innych obowiązków więc na rower udało się wyskoczyć tylko na chwilę. skoro chwila to niech przynajmniej będzie jak należny, więc pod górkę. Cel, niejechany od października Kocierz w tempie bardzo spacerowym tak na dojeździe jak i w czasie podjeżdżania z prostej przyczyny na podjeździe generuję tyle ciepła, że mógłbym ogrzewać przez pół roku osiedle domów jednorodzinnych a to z kolei mści się kiedy trzeba zjechać. Na dole temperatura 2 stopnie słońce za chmurami czy może za smogiem za to na szczycie o dwa stopnie więcej piękne słońce i 7-10 cm śniegu. Na szczycie tyyleee śniegu! Droga pięknie odśnieżona wszak biznes na szczycie musi się kręcić odśnieżanie musiało iść pełną parą bo łańcuchy śniegowe poodbijane na asfalcie na całej długości. Ze szczytu “pięknie” widać co unosi się w powietrzu nad Andrychowem bo miasta nie widać tylko różową chmurę pyłu aż nie chce się tam wracać. W drodze powrotnej walczyłem żeby nie zejść na hipotermię czyli zjeżdżać nie szybciej niż 20km/h a jednocześnie podkręcać średnio mi to szło bo albo kręcę albo jadę wolno jakoś dokulałem się do Targanic tam można było zacząć produkować ciepło pełną parą.